Wege Ramen z dodatkiem miso

Długo gotowane buliony są zdecydowanie jednymi z najchętniej przygotoywanych przeze mnie zup w zimowo- jesiennym okresie. Lubię je głównie dlatego, że można ugotować dużo tzw. bazy pod zupy, którą następnie urozmaicam różnymi dodatkami. Tak jest z ramen, koreańskim pho, czy naszym dobrze znanym polskim rosołkiem. Uwielbiam je również dlatego, że moje dzieci je kochają, co oznacza, że mogę przygotować jeden zdrowy posiłek dla wszystkich i ew. pominąć jakieś dodatki, dla tych bardziej wybrednych J Ramen, jest dla mnie wyjątkowym daniem, uwielbiam zwłaszcza te z dodatkiem miso czy tahini, o bardzo kremowej konsystencji. Nie przepadam natomiast za mięsnym ramen, zwłaszcza tym wieprzowym. Moim ukochanym miejscem w Poznaniu, ww którym serwują wegański ramen to Mikoya. 

Dzisiaj chciałabym Wam zaproponować przepis na Ramen, oczywiście warzywny, z dodatkiem miso. Bulion ma niesłychanie aromatyczną i kremową konsystencję, nietypową dla klasycznego ramen,  generalnie uważa się, iż ramen powinien mieć smak neutralny, który zostanie następnie doprawiony tare. 

Tare nazywane jest inaczej esencją smaku. Wielu szefów kuchni, tworzyć je i urozmaica według własnych receptur. Do tych najbardziej klasycznych tare należy: sól bonito, tłuszcz, puree z czosnku, syczuańska pasta chilli.

Przygotowując danie, posiłkowałam się książką „Ramen, zupa szczęścia i miłości”, napisana przez Tove Nilssona.

Kotteri veggie ramen, czyli ten który chcę Wam zaproponować, jest doprawiany już podczas gotowania bulionu.

Kolejny istoty element zupy szczęścia to makaron, makaron który powinien mieć idealną konsystencję i sprężystość. Zdecydowałam się na makaron kupny, być może niedługo spróbuję jednego z przepisów Tove Nilssona i zrobię swój własny. 

Na finiszu, kiedy mamy już przygotowany wywar, makaron i tare zostały nam tylko dodatki. To jest moment kiedy możemy poszaleć, wybrać coś świeżego, surowego, kiszonego czy pieczonego! Nie ogranicza nas nic, poza zawartością naszej lodówki J Ten moment chyba lubię najbardziej. Do dzieła!

Kotteri Wege Bulion

Składniki:

  1. 6 szuszonych grzybów shitake;
  2. 2 algi kombu;
  3. 2 l wody
  4. 300g korzenia selera lub dyni piżmowej;
  5. 2 cebule pokrojone w ćwiartki;
  6. 100gr świeższych grzybów, np. boczniaków lub shitake;
  7. 3 ząbki czosnku;
  8. 2,5 łyżki oleju kokosowego
  9. 2 łyżki wędzonej papyki;
  10. 2 łyżki grubo posiekanego imbiru;
  11. 75ml sosu sojowego dobrej jakości;
  12. 4 łyżki białej pasty miso;
  13. 3 łyżki octu ryżowego;
  14. Dodatkowe 4 łyżki oleju kokosowego;
  15. 2 łyżeczki soli.

Przygotowanie;

Nastawiam piekarnik na 250 C. W dużym garnku zagotowuję glony wraz z suszonymi grzybami shitake. Zmniejszam ogień i na wolnym ogniu duszę składniki przez 1 h. Na blaszce mieszam pokrojony seler lub dynię wraz ze świeżymi grzybami, czosnkiem, olejem oraz wędzoną papryką. Warzywa piekę na środkowej półce piekarnika, przez 30 min. Po upływie 15 min zmniejszam temp. piekarnika do 225 stopni. 

Po upływie 1h, wyjmuję z garnka glony oraz grzyby. W ich miejsce wrzucam pieczone warzywa. Polewam blachę odrobiną bulionu i zeskrobuję z niej całą przywartą esencję, którą również dodaję do zupy. Dodaję imbir i gotuję wszystko na wolnym ogniu przez około 30 min. 

Następnie miksuję bulion wraz z warzywami na gładką, aksamitną zupę. Dodaję więcej wody, jeśli konsystencja wydaje się być zbyt gęsta. Kroję ugotowane shitake, które na końcu dodam do zupy jako dodatek.

Kolejno, dodaję sos sojowy, miso, ocet ryżowy, olej kokosowy, sól i ponownie wszystko miksuję. Ważne, aby nie doprowadzić zupy do wrzenia po dodaniu do niej miso, wtedy miso straci wszystkie cenne właściwości. 

Tare – puree z czosnku

Składniki:

  1. 2 główki czosnku, podzielonego na ząbki 
  2. 3 łyżki oleju. 

Przygotowanie:

 Ząbki czosnku gotuję w rondlu przez około 10 min, aż zrobią się miękkie. Czosnek miksuję na gładkie puree. Przekładam do szczelnego słoika i zalewam olejem. Tak przygotowany czosnek można przechowywać 7 dni w lodówce. 

 Jeśli nie lubicie czosnku możecie wybrać inne tare, np. oliwę chilli. 

 Makron do ramen lub udon, gotuję według instrukcji na opakowaniu. 

Na samym końcu wybieram dodatki. Ja zdecydowałam się na ugotowane wcześniej grzyby shitake, szczypiorek, podsmażony na czosnku wraz z olejem sezamowym jarmuż, chilli i świeżą marchewkę pokrojoną w słupki. Całość posypałam uprażonym wcześniej i delikatnie ubitym w moździerzu sezamem. 

Oceń przepis

Kliknij na gwiazdki, żeby ocenić!

Średnia ocena 0 / 5. Średnia ocena 0

Już głosowałeś!

Śledź nasz profil na instagramie!

instagram#foodieessentials